Sumując:
3 x TAK, CHCĘ:
ŚLUBUJĘ CI:
PROSZĘ:
AMEN.
|
Wytrwać w tym związku 1) w zdrowiu i chorobie, 2) w dobrej i złej doli, 3) aż do końca życia – jak bardzo odnosi się to do relacji z Panem Bogiem. Oczywiście słowa takiej przysięgi czy postawy dotyczą człowieczej strony relacji z Panem Bogiem, gdyż choroba, zła dola, i śmierć należą do natury człowieka, a nie naszego Stwórcy.
Dlaczego tak jest, to osobna historia: historia o stworzeniu, o zgrzeszeniu, o tego pierwszego grzechu konsekwencjach w naturze człowieka jako takiego, a w konsekwencji w naturze każdego człowieka - rozumianego jako każda odrębna osoba.
Będąc ze swojej natury Pełnią Istnienia, Bóg nie zna choroby, nie zna złej doli, nie zna śmierci. Wcielając się jednak w ludzką naturę w osobie Jezusa-Chrystusa, Stwórca po ludzku i boleśnie osobiście doświadczył cierpienia i śmierci. Uczynił to w duchu solidarności z rozumnym i wolnym - na Boże podobieństwo i obraz - osobowym stworzeniem, pogubionym w swoich nie zawsze dobrych decyzjach. Stwórca wcielił się w świat przez siebie stworzony. Również po to, żeby w osobie Jezusa-Chrystusa przynieść temu pogubionemu w swojej wolności światu - ratunek, na życie wieczne.
Bóg w Jezusie-Chrystusie doświadczył już swoją miarę złej doli, cierpienia i śmierci. Logika jest więc prosta, że „powstawszy z martwych, już więcej nie umiera, śmierć nad Nim nie ma już władzy” (Rz 6, 9-10). Nic więc też dziwnego, że jeśli Bogu składamy małżeńską przysięgę, jej rota odnosi się przede wszystkim do nas, do naszej ludzkiej strony takiego związku: do naszej kondycji, do naszej doli. Bóg-Miłość jest już ze swej natury nie tyle - przymiotnikowo - wierny, co jest - rzeczownikowo - Wiernością. Tak jak jest Jednością, Prawdą. Dobrem i Pięknem. Tak jak ze swej natury jest Sprawiedliwością i Miłosierdziem. Tak jak jest - Miłością.
Tak więc w tym związku Stwórcy i stworzenia piłka jest po mojej stronie! :)
.